Globalna wolność
 Oceń wpis
   
29 czerwca 2007 roku została opublikowana trzecia wersja licencji GPL. Dzięki tej licencji możemy korzystać np. z sytemu Linux, przeglądarki Firefox, czy pakietu biurowego Open Office - wszystko legalnie i nieodpłatnie.

Powszechna Licencja Publiczna GNU (GNU General Public License) jest jedną z licencji wolnegoGNU logo,  Etienne Suvasa oprogramowania, która została sformułowana w 1988 przez Richarda Stallmana i Ebena Moglena na potrzeby Projektu GNU, na podstawie wcześniejszej Emacs General Public License.

GPL jest obecnie najpopularniejszą licencją wolnodostępnego oprogramowania. Ruch wolnego oprogramowania powołał do życia w 1984 roku naukowiec z Massachusetts Institute of Technology i haker Richard Stallman. Rozpoczął pracę nad darmowym systemem operacyjnym o nazwie GNU. Założył Fundację Wolnego Oprogramowania. Stworzył też jego licencję GNU GPL (General Public Licence).

Być hakerem
W 1971 Richard Stallman rozpoczął studia na Harvard University, rozpoczął też pracę jako programista i został hakerem w laboratorium sztucznej inteligencji MIT - Massachusetts Institute of Technology.

Miano haker nie ma nic wspólnego z dzisiejszym popularnym określeniem stosowanym często do działań niezgodnych z prawem. Angielskie słowo hacker pochodzi od hack, co znaczy usprawnienie, drobna zmiana. Termin hack powstał wśród studentów Massachusetts Institute of Technology w latach 60. i odnosił się do szczególnie pomysłowych żartów a powstał m.in. właśnie w laboratorium sztucznej inteligencji. Bycie hackerem oznacza więc przede wszystkim bardzo wysokie umiejętności techniczne i dużą kreatywność.

Główną wartością hakerów jest wolność: wolność tworzenia, wolność w dostępie do wiedzy i wolność form dzielenia się wiedzą. Kulturę hakerów określa sie także jako "kulturę daru".

W 1983 r firmy programistyczne usiłowały zastąpić wolne oprogramowanie laboratorium sztucznej inteligencji MIT własnym prawnie zastrzeżonym oprogramowaniem. Richard Stallman przez dwa lata samodzielnie zapobiegał tym próbom rozwijając własne programy. Próbowano go nakłonić do przejścia na stronę firm komercyjnych. Uznał to za zdradę swoich wartości i w 1985 roku ogłosił Manifest GNU - alternetaywnego systemu dla komercyjnego UNIXa.

Richard Stallman powołał też do życia Free Software Foundation i stworzył koncepcję "copyleft". W 1989 ogłoszona zostaje pierwsza wersja licencji wolnego oprogramowania, w 1991 wersja druga. W tym samym roku Linus Torvalds udostępnia stworzony przez siebie system Linuksa – na licencji GPL.

Wolne oprogramowanie
Nie każde wolne oprogramowanie wykorzystuje licencję GPL. Istnieje obecnie wiele rożnych licencji. GPL jest jednak jedną z najczęściej stosowanych i była katalizatorem utworzenia Ruchu Wolnego Oprogramowania. Dzięki niemu zakup i korzystanie z komputera nie oznacza dziś krociowych wydatków na programy komercyjne. Większość z nich ma bowiem swoje "wolne" odpowiedniki.

Wiele krajów wprowadza je np. w urzędach administracji państwowej czy w szkołach, co czyni dostęp do technologii informatycznych łatwiejszym i znacznie mniej kosztownym. Zespołowa praca milionów pasjonatów wolnego oprogramowania - programistów ciągle doskonalących i tworzących nowe programy zapewnia, że wiele z nich nie ustępuje jakością swoim komercyjnym odpowiednikom.

Ruch wolnego oprogramowania jest ruchem społecznym obejmującym tak programistów jak i użytkowników. Między jego zwolennikami są różnice co nie zmienia faktu, że podstawowymi wartościami pozostają wolność uruchamiania programu, w dowolnym celu; wolność analizowania, jak program działa, i dostosowywania go do swoich potrzeb; wolność rozpowszechniania kopii, tak aby np. pomóc sąsiadom; wolność udoskonalania programu i publicznego rozpowszechniania własnych ulepszeń, dzięki czemu może z nich skorzystać cała społeczność.

Ze względu na istniejące różnice w podejściu do wolnego oprogramowania powstała nazwa FLOSS (Free/Libre Open Source Software), pod którą występują wszyscy jego zwolennicy.

Często zastanawiam się na zjawiskiem globalizacji. Jednego jestem pewien - globalizacji w wydaniu FLOSS bardzo sobie życzę.

Leszek

Komentarze (0)
Twój własny YouTube
 Oceń wpis
   
Robert Pańkowski - indiVisualWielu naszych klientów zachęcamy do tworzenia społeczności internetowych wokół ich stron WWW. Większość wyobraża sobie to jako założenie forum dyskusyjnego. Rozwiązania internetowe poszły już o wiele dalej, czego doskonałym przykładem jest ten blog.

Według Esther Dyson, społeczność internetowa to "zbiorowość, w której ludzie żyją, pracują i bawią się". Oczywiście trudno spełnić wszystkie te obszerne wymagania, ale wiele firm ma możliwości formowania społeczności wokół tematu, z którym produkt lub sama firma jest ściśle związana. Może to również być cel w postaci cyklicznie odbywającego się wydarzenia.

Społeczność bankowców
mBank udostępniając prawie wszystkie swoje usługi za pośrednictwem Internetu ma bardzo pozytywny wizerunek wśród internautów. Zapewne jedynym powodem nie jest fakt umożliwiania kontaktu z innymi klientami poprzez forum dyskusyjne, mCzat czy spotkania na żywo podczas łódzkiego mBank Maratonu. Jest to jednak element bardzo istotny dla ogólnego obrazu tego banku internetowego, który wyraźnie różni się od konkurencyjnych platform bankowych.

Gdzie podziali się telemaniacy?
Oczywiście, mały przedsiębiorca, rozpoczynający działalność gospodarczą, porównania z bankiem może nie wytrzymać. Jednak może być mile zaskoczony faktem, że przy niewielkich środkach i dobrym pomyśle - ludzie sami zaczną pracować na wizerunek firmy. Wystarczy prosty, unikalny pomysł, który umożliwi internautom jakąś czynność, która do tej pory nie była dostępna. Sukces YouTube wziął się właśnie z dawno drzemiących wśród internautów potrzeb i prostego rozwiązania. Udostępnianie różnego rodzaju filmów wideo w przystępny sposób umożliwiło autorom tego serwisu zarobienie kroci niecały rok po uruchomieniu strony. Google kupił YouTube od Chada Hurleya i Steve'a Chena za $1,65 mld.



Chad i Steve wyraźnie zadowoleni po rozmowach z Google


Cała Polska podaje książki
Bardzo dobrym przykładem pomysłu na społeczność jest serwis podaj.net, który umożliwia wymianę niechcianych książek z domowych bibliotek, na te które właśnie chcemy przeczytać. W serwisie jest zarejestrowanych blisko 21 tysięcy użytkowników, którzy razem udostępnili sobie nawzajem ponad 63,5 tysiąca książek. Aktywne funkcjonowanie w tej społeczności wymaga od jej członków regularnego odwiedzania poczty i wydawania niewielkich kwot na przesyłki. Jak widać, jeżeli pomysł odpowiada na potrzeby ludzi i da się coś zrobić szybciej, sprawniej, a najlepiej zdalnie – to internauci poświęcą temu swój czas, pieniądze, wiedzę i emocje.

A czym Ty się zajmujesz? I w jaki sposób możesz być ciekawy dla mnie i reszty internautów?

Odnośniki:
Komentarze (0)
Eko-ekonomia
 Oceń wpis
   
Ekonomia jest częścią składową ekosystemu a nie odwrotnie - to w skrócie oznacza ten termin. Niestety większość ludzi rozumuje jeszcze w sposób odmienny. Przypomina to trochę teorię geocentryczną, tylko tym razem ludzkości wydaje się, że to ona jest "pępkiem" wszechświata. Co to oznacza? Poniżej obszerny cytat z książki Eko-ekonomia, której autorem jest Lester R. Brown (ISBN 83-05-13281-1).

Tym cytatem nawiązuję też do poruszonego tydzień temu tematu roli Chin w gospodarce światowej.

" PRZYKŁAD CHIN

Napływ szokujących informacji z Chin pomaga zrozumieć, dlaczego nasza gospodarka nie może nas doprowadzić tam, dokąd zmierzamy. Chiny są nie tylko krajem najludniejszym na świecie, liczącym prawie 1,3 mld mieszkańców, ale od 1980 r. także najszybciej rozwijającym się państwem, którego gospodarka wzrosła od tego czasu czterokrotnie. Na przykładzie Chin możemy jasno zobaczyć, co się dzieje, kiedy poziom życia masy ubogich ludzi nagle zaczyna wzrastać.


Równolegle do wzrostu dochodów w Chinach zwiększyła sie konsumpcja. Pod względem spożycia wieprzowiny na głowę mieszkańca Chińczycy doścignęli już Amerykanów, a obecnie koncentrują wysiłki na zwiększaniu produkcji wołowiny. Jej rosnące spożycie w Chinach do średniego poziomu spożycia Amerykanina wymagałoby dostarczenia na rynek dodatkowych 49 mln ton tego mięsa. Jeśli taki przyrost miano by uzyskać na sposób amerykański, zakładając wielkie farmy hodowlane, to na wyżywienie zwierząt trzeba by przeznaczyć 343 mln ton ziarna rocznie, a wiec ilość równą całkowitym zbiorom zboża w USA. Kiedy presja populacji na zasoby ziemi rosła w analogicznym stadium rozwoju Japonii, Japończycy sięgnęli po proteiny zwierzęce z zasobów morskich. W 1998 r. spożycie produktów morza w Japonii wyniosło prawie 10 mln ton. Gdyby Chiny, z dziesięciokrotnie liczniejszą populacją, chciały pójść tą samą drogą, musiałyby skonsumować w ciągu roku 100 mln ton produktów morza – tyle, ile wynoszą światowe połowy ryb.


W 1994 r. rząd chiński zdecydował, że kraj będzie rozwijał system transportowy, którego podstawą jest samochód, i że przemysł samochodowy będzie jednym z motorów przyszłego rozwoju gospodarczego. Pekin wezwał głównych producentów samochodów, jak Volkswagen, General Motors i Toyota do inwestowania w Chinach. Jednakże jeśli zamiar budowania systemu transportu samochodowego miałby się urzeczywistnić i w garażach Chińczyków znalazłoby się po jednym czy dwa samochody, a zużycie benzyny rosło w takim tempie jak w Stanach Zjednoczonych, to Chiny potrzebowałyby 80 mln baryłek ropy naftowej dziennie – więcej niż obecnie produkuje świat (74 mln baryłek). Pod budowę niezbędnych dróg, parkingów musiałyby przeznaczyć 16 mln hektarów ziemi, co równa się połowie powierzchni (31 mln hektarów) znajdującej się pod uprawą ryżu – głównego zboża konsumpcyjnego – którego zbiory wynoszą obecnie 132 mln ton rocznie. Podobnie jest z papierem. Postępująca modernizacja Chin prowadzi do wzrostu zużycia tego produktu. Wynosi ono 35 kg na 1 mieszkańca i jeśliby miało wzrosn1a do 342 kg jak w USA, to Chiny potrzebowałyby więcej papieru, niż go produkuje obecnie cały świat. Pochłonęłoby to lasy całego globu. Jak widzimy, zachodniego modelu rozwoju nie da sie zastosować w Chinach po prostu dlatego, że nie dysponujemy zasobami wystarczającymi do jego zasilania. Jeśli Chiny mają kroczyć obecną drogą rozwoju gospodarczego, to na pokrycie rosnącego zapotrzebowania na zboże nie wystarczą globalne zasoby ziemi i wody. Także gospodarka energetyczna oparta na paliwach kopalnych nie zapewni im niezbędnej energii, dlatego, że przewidywana światowa produkcja ropy naftowej wzrośnie w nadchodzących latach niewiele ponad obecny poziom. Pomijając problem dostępności istniejących zasobów ropy, trzeba mieć świadomość, że jeśli emisja dwutlenku węgła na głowę mieszkańca Chin miałaby kiedykolwiek osiągnąć poziom amerykański, tylko to zwiększyłoby jego globalną emisje około dwóch razy, przyspieszając wzrost nasycenia atmosfery ziemskiej CO2.

Chiny stoją w obliczu gigantycznego wyzwania, jakim jest opracowanie strategii rozwoju uwzględniającej liczebność populacji. Chociaż dysponują one prawie takim samym areałem ziemi jak Stany Zjednoczone, to większość liczącej 1,3 mld ludności tego kraju żyje w 1500-kilometrowym paśmie ciągnącym sie wzdłuż wschodniego i południowego wybrzeża. Analogiczny wzrost gęstości zaludnienia w Stanach Zjednoczonych wymagałby stłoczenia czterokrotnie większej liczby mieszkańców, niż liczą USA w rejonie na wschód od Missisipi. (...)

Jeżeli oparta na paliwach stałych, nakierowana na rozwój transportu samochodowego, marnotrawna gospodarka nie sprawdzi sie w Chinach, to nie będzie ona funkcjonować także w Indiach z ich miliardową ludnością. Nie sprawdzi się też w odniesieniu do pozostałych 2 mld mieszkańców rozwijającego się świata. Zważywszy, że ekosystemy są wspólne, a gospodarka coraz bardziej zintegrowana, model ten nie będzie w ostatecznym rachunku funkcjonować także w krajach uprzemysłowionych. Przykład Chin wskazuje, że świat nie może na dłuższą metę iść obraną drogą. Uzmysławia on pilną konieczność restrukturyzacji globalnej gospodarki, zbudowania nowej – gospodarki na miarę Ziemi.


RESTRUKTURYZACJA ALBO ZAGŁADA


Niezależnie od tego, czy badamy środowiskowe przyczyny schyłku wcześniejszych cywilizacji, czy zastanawiamy się, w jaki sposób zastosowanie zachodniego modelu rozwoju przemysłowego w Chinach wpłynie na ekosystemy, staje się oczywiste, że model ten nie jest w stanie zapewnić trwałego postępu gospodarczego. W naszych krótkowzrocznych staraniach o podtrzymanie wzrostu gospodarki światowej w jej obecnej strukturze trwonimy kapitał Ziemi. Przez długi czas martwiliśmy sie deficytami gospodarczymi, tymczasem na długą metę naszej przyszłości gospodarczej zagrażają deficyty ekologiczne. Deficyt ekonomiczny to jest to, co pożyczamy od siebie, natomiast deficyt ekologiczny oznacza to, czego pozbawiamy przyszłe pokolenia.

W największym uproszczeniu można powiedzieć, że oparta na paliwach kopalnych, stawiająca na rozwój motoryzacji, marnotrawna gospodarka nie może rozwijać się w dotychczasowych warunkach. Alternatywą może być gospodarka oparta na energii słonecznej i wodorowej, na komunikacji miejskiej wykorzystującej nowoczesne systemy publicznego transportu szynowego, preferującej raczej rowery niż samochody, a także na kompleksowym wykorzystaniu odpadów i surowców wtórnych. Musimy też jak najszybciej ustabilizować liczbę ludności."

Z terminem Eko-ekonomia spotkałem sie kilkanaście lat temu podczas lektury trylogii marsjańskiej. Jej autor Kim Stanley Robinson opisuje tam eko-ekonomię jako system gospodarczy powstającej na Marsie społeczności ludzkiej, a jednocześnie powolny exodus z dogorywającej Ziemi. Jego podstawową zasadą jest dawać więcej niż się bierze.

Pytanie, czy potrafimy? A czy mamy inne wyjście? Czas na PLAN B 2.0 ...

Odnośniki


Leszek
Komentarze (0)
20072007
 Oceń wpis
   
20 lipca 2007 - ładna "symetryczna" data. "Taka data zasługuje na coś specjalnego" - pomyślałem rano, patrząc na kalendarz. Co by to mogło być?

Odpowiedź przyszła sama. Włączyłem sobie muzykę w Last.fm - według klucza - tagu "wykonawcy podobni do Goya". Jedną z piosenek śpiewa Pati Yang. Ładnie śpiewa. Coś więcej o Pati? Oczywiście googlowanie... No a w tak zwanym międzyczasie oglądam sobie stronę Last.fm. Co sie okazuje? Jest to strona, która znajduje się na 4 miejscu listy Top 50 czytelników Time. Ciekawa lista, ciekawe strony. Wielu z nich wcześniej nie znałem. Pomysł na "bloga" - opisać niektóre z nich. No tak, ale to już Time zrobił. Tymczasem wygooglowało mi trochę wyników. Oglądam i jest ...

E-ureka!

... to będzie mini przewodnik po polskich stronach, które są ciekawe, ładne, ważne. No może niekoniecznie wszystko razem. I jeszcze nie Top 50. Trzeba tych stron najpierw trochę obejrzeć. Zobaczyć nie wystarczy żeby móc o nich napisać. Niech to będzie lista 20072007. Zapraszam wszystkich BBlogerów do wspólnego stworzenia takiego przewodnika. Co o tym sądzicie?

tag 20072007 = opis = recenzja polskiej strony

A co z Top 50? Cóż, może BBlog.pl i Money.pl, jeśli oczywiście uznają, że to dobry pomysł, pomogą w zorganizowaniu takiego rankingu?

Oto moja dzisiejsza propozycja. I znowu muzyka! Tak, wiem... :)


Tym razem muzyka klasyczna i filmowa. Strona stacji radiowej o tej samej nazwie. Można ja odbierać "naziemnie" w sześciu miastach Polski, ale za to wszędzie przez Internet i satelitę.

Na stronie głównej aktualności radiowe, wywiady (teraz wywiad z Ennio Morricone) i recenzje - dziennikarze podpowiadają czego warto posłuchać, jaką płytę kupić.

Repertuar - można przeczytać czego obecnie słuchamy, ale też co będzie później i co już było. Ważne, bo jeśli coś mi się podobało i nie wiem co to było mogę sprawdzić.

Encyklopedia muzyki - jak sama nazwa mówi - źródłem jest Encyklopedia muzyki PWN

Aktualności - tu możemy przeczytać co nowego w muzyce, literaturze, filmie. Jest też kalendarz koncertów z całej Polski.

Ludzie - krótkie notki biograficzne prezenterów stacji (tego się domyśliłem - mogłoby to być jaśniej podane).

Film, Opera, Musical - 3 działy, gdzie po każdym odświeżeniu strony pojawiają się kolejne propozycje z każdej z tych dziedzin sztuki.

Polecamy - propozycje książek i nagrań z ciekawymi recenzjami - muszę przyznać, że już wielokrotnie korzystałem i nie zawiodłem się na radach RMF Classic.

Strona o logicznej architekturze i przejrzystej nawigacji utrzymana jest w ciepłej, pastelowej, przyjemnej dla oka tonacji kolorystycznej.

Samą stację cenię sobie za jej świetny repertuar a także fakt, że nie ma tam nadmiaru reklamy a serwisy informacyjne są ograniczone do niezbędnego minimum - można odpocząć od komercji i polityki.

Odnośniki:

Leszek
Komentarze (0)
Muzyczne CRM
 Oceń wpis
   
Prowadzić biznes śpiewająco. Oto mój ostatni pomysł na na CRM - zarządzanie relacjami z klientami. W informacjach o naszych obecnych i potencjalnych klientach często zapisujemy poza podstawowymi danymi dodatkowe dane prywatne, jak daty urodzin, imienin, coś o rodzinie, zwierzątkach domowych czy ulubionych potrawach. Wszystko po to aby nasze relacje z klientami były bliższe i bardziej przyjazne. A dlaczego nie spróbować poznać ich gustów muzycznych?

"Zasilaj społeczną rewolucję muzyczną"

Niedawno odkryłem "na nowo" Last.fm - internetowe radio, największą obecnie - bo liczącą ponad 15 milionów członków - muzyczną społeczność internetową. Dużo się zmieniło i na dużo lepsze od mojej poprzedniej wizyty. Jeśli nie byliście tam dawno zobaczcie sami - warto.

Last.fm stworzyli w 2002   Felix Miller, Martin Stiksel, Michael Breidenbruecker i Thomas Willomitzer. Obecnie ma swoją siedzibę w Londynie. Oferuje bezpłatnie radiową transmisję strumieniową.

30 maja 2007 praca tego zespołu entuzjastów uwieńczona została ogromnym sukcesem. Radio za 280 milionów dolarów kupił koncern CBS Interactive, firma, która założyła pierwszą komercyjną stację radiową w Stanach Zjednoczonych i prowadziła wytwórnię muzyczną - CBS Records. Jak zapewniają założyciele nie zmienia to ich misji - "Będziemy nadal dążyć do przejęcia władzy nad światem, skupiając się na muzyce i otaczającym ją środowisku. Założyciele pozostają u władzy". Ułatwi to natomiast pozyskiwanie licencji na odtwarzaną muzykę. Niedawno - 10 lipca - podpisana została umowa miedzy Last.fm i Sony BMG Music Entertainment.

Scrobbling moich klientów

Audioscrobbler to pomysł jednego ze współzałożycieli Last.fm Richarda Jones'a. To system zapisujący moje preferencje muzyczne. Widać je na mojej stronie w Last.fm . Taką stronę ma każdy kto założy tam bezpłatne konto. Cóż prostszego niż zajrzeć na strony moich klientów i dowiedzieć się jaką muzykę lubią i czego ostatnio słuchali? A jeśli chcę znaleźć nowych klientów zaglądam na listę moich muzycznych "sąsiadów" - osób o podobnych do mojego gustach muzycznych. Ta lista jest generowana automatycznie i zmienia się z tygodnia na tydzień wraz ze zmianami słuchanej przez nas muzyki. Mogę z moimi sąsiadami porozmawiać on-line lub do nich napisać.

Last.fm mówi po polsku

po niemiecku, hiszpańsku, francusku, włosku, japońsku, portugalsku, rosyjsku, koreańsku, chińsku i oczywiście po angielsku. Naliczyłem 125 polskich grup liczących od kliku do kilkuset członków każda. Możemy więc poznać preferencje muzyczne naszych klientów i w Polsce i na całym świecie! Dużym ułatwieniem, które proponuje stacja, jest możliwość przeskanowania książki adresowej programu pocztowego i wskazanie kto już jest w Last.fm. Można oczywiście zaprosić każdego kogo chcemy do wspólnego słuchania.

Być może już niedługo powiem do mojego klienta: "Zapraszam Cię na koncert a przy okazji podpiszemy kontrakt".

Do usłyszenia :)

Odnośniki:

indivisual w Last.fm
Leszek
Komentarze (0)
VAT od cierpienia i bólu
 Oceń wpis
   
Ile milionów pobiera rocznie Państwo Polskie tytułem podatku od nieszczęścia cierpiących?

Chcesz wspomóc szlachetny cel nic prostszego, wystarczy wysłać SMS i pieniądze wędrują na konto fundacji czy organizacji, która prowadzi tę akcję. Koszt takiego SMS to np. 1,22 zł. Ale 22 grosze nie trafią na konto fundacji, tylko do fiskusa bo to VAT.

Gdzie jest wartość dodana? Dlaczego? Bo się o tym nie mówi. Bo takie są przepisy i od lat trwa niemoc ustawodawców:

"Prace nad nowelizacją ustawy o VAT wciąż trwają. Pojawiają się także kolejne pomysły. Sejmowa podkomisja zaproponowała, aby VAT od darowizn był liczony od wartości rynkowej przekazywanych towarów. Inna poprawka to pozostawienie w niektórych przypadkach szczególnego momentu powstania obowiązku podatkowego. Kolejne oczekują jeszcze na rozpatrzenie" e-gospodarka 14.05.2007

Czy 22 grosze znaczy tak dużo?

Znacznie więcej. Obejrzałem sprawozdanie z ostatniej zbiórki publicznej akcji Fundacji Akogo? Pani Ewy Błaszczyk (odnośnik poniżej).

Ponad 2 miliony SMS'ów (tak można wywnioskować). Co to oznacza? Około 440.000 zł, które przekazaliśmy, a których nie otrzymają potrzebujący bo zżarł je VAT. A dla porównania rozchody z konta zbiórki publicznej to koszty prowadzenia rachunku bankowego 377,82 zł. Fundacja buduje szpital dla dzieci na 19 łóżek. A może mogłoby tych łóżek być 20? Czy taka kwota nie jest fundacji potrzebna? To jest przecież tylko jedna z wielu takich akcji!

Pomyślcie o tym kiedy zobaczycie w telewizji krótki film Fundacji Akogo? Film o dzieciach - smutnym Małym Księciu całującym Małą Śpiącą Królewnę, która nie może się obudzić ze śpiączki pourazowej.

Jakiś czas temu głośno było o piekarzu, który przekazywał ubogim bezpłatnie pieczywo, nie zapłacił od tego VAT-u i... musiał zakończyć działalność. Ile jest takich przypadków? Ile VAT-u od dobroczynności płacą przedsiębiorcy? Nikt tego nie wie. Ważniejsze jest polityczne bla bla bla.

Fundacje zobowiązane są do przedstawienia sprawozdań z prowadzonych akcji. Czemu Ministerstwo Finansów nie pochwali się ile zabrało potrzebującym?

Pytam jeszcze raz. Dlaczego? Czy to zbyt trudny problem do rozwiązania?

Czas zacząć o tym mówić. Amerykanie mawiają - "ASK YOUR CONGRESSMAN"

Odnośniki:
Leszek
Komentarze (1)
Powódź e-maili
 Oceń wpis
   
Robert Pańkowski - indiVisualIle masz e-maili w skrzynce odbiorczej? Ile dokumentów czeka na Twojej tacce na dokumenty? Masz porządek na biurku? Czy utrzymujesz je w kreatywnym chaosie? Pytanie kluczowe – jak to wpływa na Twoje funkcjonowanie?

Skrzynka odbiorcza ==> 0 e-maili

Eksperci i trenerzy umiejętności zarządzania sobą prawie jednogłośnie twierdzą, że aby mieć czysty umysł, gotowy na kreatywne wyzwania – biurko musi być uporządkowane! Skrzynka odbiorcza poczty elektronicznej musi być opróżniania sukcesywnie kilka razy dziennie, aby nie pozostawało w niej nic. Szczególnie "surowy" w tym względzie jest David Allen.

Scott Rosenberg z Salon.com jest odmiennego zdania. W swoim artykule "Empty thine in-box" broni się przed objęciem stanowiska Młodszego Inżyniera ds. Opróżniania Skrzynki Odbiorczej. Pisząc artykuł, deklaruje, że w swojej skrzynce odbiorczej ma aktualnie 16 694 e-maile, a ostatni raz kiedy miał ich 0, było zapewne w 1991 roku.

Za dużo poczty eletronicznej? (ilustracja Kevan J. Attenberry)

Moja propozycja dla Scotta Rosenberga – spróbuj choć raz opróżnić swoją skrzynkę odbiorczą do ZERA! Tak, do zupełnego braku e-maili! Co z nimi zrobić? Zgodnie z metodą GTD należy je przetworzyć.

Odpowiadaj, kasuj, archiwizuj

Przetwarzanie jest bardzo proste i można wykorzystać do tego schemat z książki Davida Allena. Większość e-maili, które nas zalewają codziennie po prostu nas nie interesuje. Do ich usuwania służą nam różne filtry antyspamowe i aplikacje, czasami prześliźnie się jednak parę takich, które najzwyczajniej należy skasować.

Z pozostałymi wiadomościami coś należy zrobić, dlatego nie ma sensu, aby siedziały w skrzynce odbiorczej. Jeżeli wykonanie czynności związanej z jakimś e-mailem, bądź odpowiedź na niego zajmuje mniej niż 2 minuty – najlepiej odpowiedzieć od razu. Wyuczając taki zwyczaj pozbędziemy się dużej ilości poczty, z którą już nic więcej nie będzie trzeba robić. Po wykonaniu zadania – e-mail skasować lub zarchiwizować.

W tym miejscu oczywiście mogą zadziałać dwa modele. Model folderowy, znany dobrze wszystkim użytkownikom takich programów pocztowych jak Outlook, Thunderbird czy The Bat!, który polega na przechowywaniu e-maili w folderach związanych z osobami, projektami lub po prostu miesiącami, w których przyszła do nas poczta. Drugi model to jedno archiwum, które bardzo łatwo przeszukiwać. Ten model jest zapewne dobrze znany większości użytkowników Gmail, którzy korzystają z przycisku "archiwizuj".

Najlepiej połączyć te dwa modele i robić kopię zapasową swojej poczty co kwartał, pozostawiając jednak maksymalnie dużą ilość e-maili w podręcznym archiwum do przeszukiwania.

Pytanie brzmi: co robić z tymi e-mailami, na które odpowiedź lub wykonanie zadań z nimi związanych zajmie więcej niż 2 minuty?

Odpowiedź pojawi się w kolejnym wpisie. :)

Odnośniki:
Komentarze (0)
Tajemnica 43 teczek
 Oceń wpis
   
Robert Pańkowski - indiVisualJak o niczym nie zapomnieć i mieć czysty umysł, przed którym stoją kreatywne wyzwania? Spotkania, książki do oddania, paczki do wysłania, telefony do wykonania, czasu mało, stres związany z pracą, brak zasobów pamięciowych i w końcu jest potrzebny reset. Na szczęście, aby odciążyć nasz mózg – możemy skorzystać z pamięci zewnętrznej.

Nie mam tu na myśli notatników, telefonów komórkowych, czy komputera. Chodzi o kompletne narzędzie do zarządzania wszystkimi dniami, które są jeszcze przed Tobą. Dzięki niemu uporządkujesz wszystkie swoje dni. Rzecz niezwykle funkcjonalna, a przy tym bardzo prosta. O co chodzi – 43 teczki (ang. 43folders)!!
43 teczki
12 + 31 = 43

Nie ma nic prostszego na świecie do zarządzania różnymi notatkami, rzeczami do przekazania, telefonami do wykonania, etc. Sztuczka jest prosta. W roku mamy 12 miesięcy, a maksymalna liczba dni w miesiącu to 31. Należy ponumerować teczki od 1 do 31 i ponazywać od stycznia do grudnia, ułożyć je chronologicznie tak, aby pierwszą z brzegu była teczka z numerem odpowiadającym jutrzejszemu dniu.

Już teraz możesz zanotować jakieś zadanie do wykonania w dniu jutrzejszym i wrzucić do tej teczki. Następnego dnia zaglądasz do teczki z aktualną datą i wykonujesz wszystkie zadania, które sobie zadałeś w przeszłości. Czy może być coś prostszego?

Kiedy chcesz pamiętać o tym, aby zarezerwować bilety do teatru z repertuaru na październik wrzucasz sobie karteczkę z przypomnieniem do teczki wrzesień. Kiedy czas minie i nadejdzie 1 września, wyciągniesz to przypomnienie i - jeżeli to będzie możliwe - zarezerwujesz bilety, a jeżeli repertuar będzie jeszcze niedostępny – przerzucisz przypomnienie do najbliższego dnia, w którym wydaje Ci się, że będziesz mógł zarezerwować bilety z powodzeniem.

Leitz Snap-N-StoreWszystkim tym, którzy korzystają z GTD w formie elektronicznej, ten pomysł może wydać się dziwaczny – przecież cały ten mechanizm można odwzorować w jednym z wielu programów open source wspomagających GTD. Zgoda... ale nie sposób zmieścić książkę, które trzeba zwrócić do biblioteki w komputerze. Poza tym nie zawsze możemy wprowadzić coś do notebooka. Kiedy się spieszymy, łatwiej jest zapisać karteczkę ODDAĆ i razem z książka wrzucić ją do wiszącej teczki.

Osobiście korzystam z teczek Leitza i pudełka Leitz Snap-N-Store 35 x 41 x 26. Bardzo je sobie chwalę, bo są jednocześnie stabilne, a przy tym lekkie, więc można swobodnie zabrać ze sobą teczkę związaną z danym dniem, kiedy jest dużo pracy na mieście.

Jakie są Wasze sposoby? A może korzystacie już z 43folders? Podzielcie się wrażeniami :)
Odnośniki:
Komentarze (0)
Ucz się chińskiego
 Oceń wpis
   
Myślę, że za kilkanaście, no najdalej za dwadzieścia kilka lat Chiny będą jednym z najbogatszych państw świata. W US News James Pethokoukis pisze, że według najnowszego raportu Goldman Sachs Chiny są obecnie najprężniej rozwijającą sie gospodarką na świecie. Kiedy nadejdzie następna recesja światowa, a może to nastąpić już w 2009 roku, będziemy narzekać - "to wszystko przez Chiny".Yingying - maskotka igrzysk Beijing 2008

Nie trzeba dużo liczyć - do igrzysk olimpijskich w Pekinie pozostało 390 dni. A co potem? Sądzę, że gospodarka chińska przyhamuje leciutko na trochę, ale ta potężna rozpędzona machina ekonomiczna stanowić będzie nadal siłę napędową dla całej gospodarki światowej w nadchodzących latach.

Prawo wielkich liczb

A jak się to ma do Internetu? Do mojej "działki"? Otóż Chiny staną się wkrótce "królem połączeń szerokopasmowych". Według szacunków firmy 15pic liczba łączy szerokopasmowych w Chinach to 56,3 miliona, a dla porównania w USA 60,4 miliona, ale w Chinach tylko w pierwszym kwartale tego roku przybyło ich 4,5 miliona! Firma Ovum szacuje, że w końcu tego roku będzie ich już 79 milionów. Liczbę internautów w Chinach szacuje się na 114 milionów (źródło CNN).

Obecnie językiem chińskim na świecie posługuje się 1,35 mld osób, angielskim 2,04 mld. Liczbę chińskojęzycznych internautów szacuje się na 166 mln, anglojęzycznych na 365,9 mln, przy czym tempo wzrostu w latach 2000-2007 dla języka chińskiego to 413,9%, dla angielskiego 157,7% (źródło: Internet World Stats).

Przykładem siły chińskiego Internetu może być choćby wybór Wielkiego Muru Chińskiego jako jednego z Siedmiu Nowych Cudów Świata.


Mandaryński to nie dialekt

To częsty temat dyskusji na różnych forach. Takie było też hasło promocji chińskiego mandaryńskiego w Singapurze rozpoczętej w latach osiemdziesiątych. W tym mieście-państwie wielkości Warszawy używało sie wówczas 12 różnych języków chińskich, teraz większość populacji posługuje się także mandaryńskim. Podobnie jest w Państwie Środka, gdzie mandaryński to język urzędowy, a jednocześnie jest to język ojczysty ok 53% populacji. Mandaryńskiego używa się też na Tajwanie a Standard Mandarin jest jednym z oficjalnych językóww ONZ.

Wybrałem więc chiński mandaryński. Zaczynam naukę.

Jesli ktoś ma ochotę też sprobować sił proponuję na poczatek stronę LanguageGuide.org - chiński mandaryński (odnośnik poniżej)
Proszę sie tylko nie przejmować, że na stronie głównej nie bardzo wiadomo o co chodzi... wystarczy najechać myszką na jeden z odnośników i będzie wszystko i jasne, i po polsku :)

Popracuję jeszcze nad badaniem rynku chińskiego i nie omieszkam poinformować o moich wnioskach.

A dziś mówię - zai jian - do widzenia.

Odnośniki:

Leszek

grafika: źródło Wikipedia - Maskotka Igrzysk Beijing 2008. ( Copied from zh:Image:Yingying.jpg, which is from the official website of Beijing 2008 Olympic Games. The proclamation from the official site allows non-commercial usage )
Komentarze (5)
Umysł jak woda
 Oceń wpis
   
Rozpoczynam 2 okrążenie z GTD. "Getting Things Done" to system zarządzania sobą w czasie, ktory stworzył David Allen. GTD to już rodzaj kultu w USA, ale i w Polsce ma coraz więcej zwolenników. System jest efektem ponad 20-letniej praktyki Allena, a obecnie z rad jego autora korzystają takie firmy i instytucje jak Sony, Novartis, Bank Światowy, czy U.S. Air Force.

GTD to odpowiedź na zmiany, które już zaszły w życiu każdego z nas w XXI wieku: nowe potrzeby i niewystarczające zasoby, ciągła ewolucja obowiązków oraz potrzeba osiągnięcia i utrzymania stanu pełnej efektywności. Jest to system całościowy i dotyczy nie tylko pracy, ale i spraw prywatnych - całego życia.


Jeśli Twój umysł jest czysty, jest zawsze gotowy na wszystko, jest otwarty na wszystko.

Shunryu Suzuki-roshi - mistrz Zen
Ideą główną jest osiągnięcie stanu, w którym "umysł jest jak woda".

Głównym założeniem jest fakt, że 100% efektywności można osiągnąć tylko wtedy, gdy w danej chwili realizując zadanie, skupieni jesteśmy wyłącznie na nim. Allen definiuje je jako akcja, czyli podjedyncza czynność na jaką można podzielić projekt, gdzie projekt to np. "pojechać na wycieczkę do Tybetu", a jedno z pierwszych zadań to "kupić przewodnik po Tybecie".

Projekty i akcje

Cały system to zbiór naszych wszystkich akcji, bieżących projektów, następnych akcji, projektów "być może/kiedyś", materiałów referencyjnych, godny zaufania sposób ich rejestracji i regularna, cotygodniowa weryfikacja.

Proces rozpoczynamy od generalnych porządków - oczyszczenia naszego umysłu i otoczenia. Wszystkie sprawy te zawodowe, prywatne i rzeczy (np. korespondencję, rachunki, prasę, płyty, itd) gromadzimy w jednym miejscu. Sprawy gromadzimy w formie list wyżej przedstawionych zbiorów. Rzeczy w skrzynce, lub pudle :) - w zależności od potrzeb - przychodzące (Inbox). Istotnym elementem jest również kosz na śmieci.

Co dalej? Teraz zaczynamy wszystkie sprawy i rzeczy przetwarzać.

Metodę ilustruje diagram.

GTD Workflow, Copyright David Allen & Co

Dlaczego 2 okrążenie?
GTD stosuję od kilku miesięcy. Jestem więc dopiero "Shoshin" (jap. umysł początkującego). David uważa, że mistrzostwo - "czarny pas" - można uzyskać po ok. 2 latach. Ostatnio stwierdziłem, że mój system jest niespójny. Uciekają mi sprawy, przesuwają się terminy, mam więcej stresów niż kilka tygodni temu...

Czas na audyt - co do tej pory robiłem, czego nie robiłem, co wychodziło, a co nie i dlaczego? Niewątpliwą zaletą GTD jest fakt, że dzięki jego prostocie można go ponawiać w dowolnej chwili.

Zacząłem wczoraj, od ponownej lektury książki i wysłuchania w internecie podcastu - 1,5 godzinnego wywiadu z Davidem Allenem prowadzonego w listopadzie 2006 przez 43folders. Zaczął się weekend - dobra pora na porządki. Na początek pełny backup systemu w moim komputerze. :)

David Allen

Time porównał Allena do Dale'a Carnegie czy Stevena Coveya i określił jego pracę książką obecnej dekady. Można skorzystać z konsultacji i treningów prowadzonych przez Allena. Koszt dwudniowego szkolenia to bagatela $ 6.000. Można też przeczytać wszystko w jego książce "Getting Things Done", która została już sprzedana 500.000 czytelnikom. Dobra wiadomość - książka jest w Polsce i po polsku pod tytułem "Sztuka efektywności. Skuteczna realizacja zadań", a została wydana przez OnePress.

Odnośniki: Leszek
Komentarze (2)
1 | 2 |
Najnowsze wpisy
2007-08-08 22:18 Globalna wolność
2007-07-23 21:59 Twój własny YouTube
2007-07-21 23:30 Eko-ekonomia
2007-07-20 22:08 20072007
2007-07-19 21:36 Muzyczne CRM
Najnowsze komentarze
2007-10-29 07:06
kpalik:
Umysł jak woda
raany pomyłka http://palikowski.net/webware-gtd miało być
2007-10-29 07:05
kpalik:
Umysł jak woda
mój txt o tym jak wspomagać gtd za pomocą aplikacji webware[...]
2007-07-19 11:54
indivisual:
VAT od cierpienia i bólu
A co na VAT od darowizn Unia Europejska? Oto fragment ekspertyzy Pani mecenas Magdaleny[...]
2007-07-18 11:47
indivisual:
Czas na mikroprzerwę?
17 lipca używałem myszy przez 2 godz. 6 minut i 32 sekundy, wykonałem 5453 kliknięcia myszą i[...]
2007-07-18 11:17
indivisual:
Ucz się chińskiego
Chińczykom to pewnie nie grozi w najbliższym czasie, ale wraz z rozwojem gospodarki sytuacja[...]
2007-07-17 23:37
infolinka:
Ucz się chińskiego
indivisual, ...jak się przyjrzec niektórym "zakładom" pracy, to narzekają na brak rąk do[...]
2007-07-16 16:35
indivisual:
Ucz się chińskiego
Witam, Cóż co tu dużo mówić..., ale i u nas nie inaczej jak się przyjrzeć niektórym[...]
2007-07-16 15:16
infolinka:
Ucz się chińskiego
Witam, Wczoraj miałam okazję obejrzeć film dokumentalny zrobiony na zlecenie Nokii, o[...]
2007-07-16 00:53
A. Lucis:
Ucz się chińskiego
Dwie kwestie. Pierwsza - Chińczycy uczą się angielskiego i nie za dwadzieścia lat, ale znacznie[...]
O mnie
indiVisual
indiVisual.pl - Agencja interaktywna - konsulting internetowy, branding i marketing, pozycjonowanie, funkcjonalne i atrakcyjne strony WWW
Archiwum
Rok 2007